Nikt z nas nie lubi ograniczeń, większość z nas, a na pewno ja, cenimy sobie wolność
i swobodę działań. Nic nie irytuje mnie bardziej niż pojawianie się nieprzewidzianych okoliczności, które w jakiś sposób ograniczają mi możliwości i zaplanowane działania. Jednak w życiu bywa różnie i czasem spotykamy na drodze bariery nie do przebycia, zastanawiamy się wtedy czy nie było możliwości aby tej sytuacji uniknąć.

Przy okazji tych rozważań przychodzi  mi do głowy temat, ostatnio bardzo popularny, sprowadzania samochodów z Ameryki. Wiele osób, zachęconych często pozornie dużymi różnicami w cenie, decyduje się na zakup amerykańskiego samochodu bezpośrednio ze Stanów, zamiast kupić go w Polsce. W kontekście wolności i braku ograniczeń wydaje się to jednak bardzo wątpliwa decyzja. Okazuje się bowiem, że np.: 95% Wranglerów sprowadzanych z USA ma nałożone przez producenta restrykcje, co oznacza, że są wycofane z ruchu na terenie Stanów Zjednoczonych. Restrykcje nakładane są z powodu np.: wypadków, powodzi, kradzieży lub innych zdarzeń, które wymuszają wycofane auta z obiegu ze względów bezpieczeństwa. Kupując auto z restrykcjami, oprócz tego, że decydujemy się na samochód np.: złożony z dwóch, po ciężkim wypadku bądź kradziony to jeszcze uniemożliwiamy sobie pełne serwisowanie tego auta w przyszłości. Restrykcje bowiem to nic innego jak OGRANICZENIA w obsłudze samochodu, nałożone przez producenta. Dla osób, takich jak ja, oznacza to zapowiedź “niespodzianek”, na które nigdy świadomie bym się nie zdecydował. Restrykcje oznaczają bowiem, że dla producenta samochód taki istnieje w systemie jedynie jako wyprodukowany ale poza tym jest “martwe” – wycofane z ruchu i nie ma żadnego wsparcia technicznego ze strony producenta! Samochód taki jest jakby “zezłomowany” a jego kod PIN jest niedostępny. Nałożenie restrykcji jest procesem nieodwracalnym w Polsce. A nie posiadając kodu PIN, nie jesteśmy w stanie przeprowadzić jakiekolwiek naprawy związanej z układem elektronicznym, które zawsze wymagają autoryzacji poprzez kod PIN. Posiadając auto z restrykcjami nie mamy dostępu do podstawowych modłów komputera w samochodzie takich jak np.: moduł sterownika silnika, moduł immobilajzera, moduł zamka i kluczyków (nie dorobisz kluczyka), moduł sterownika skrzyni biegów itp.

Dla miłośników wolności i braku ograniczeń “pakowanie” się w samochód posiadający restrykcje to zapowiedź ciągłych niemiłych niespodzianek i narastającej irytacji. Ale na szczęście można sprawdzić przed zakupem czy samochód sprowadzony ze Stanów posiada restrykcje. Wystarczy podać w autoryzowanym serwisie numer VIN i zapytać czy auto jest “czyste”.

Co serdecznie polecam. MM