Wielu z nas pociąga amerykańska legenda. Biegnąca po sam horyzont „route 66” oraz mknące po niej legendarne samochody wyposażone w dużej mocy silniki, z automatyczną skrzynią biegów, z mnóstwem gadżetów podkreślających ich wygodę i oryginalność. Nie ma w tym nic złego. Pracujemy między innymi po to, aby realizować swoje marzenia – nawet te z początku nierealne. Realizując swój „amerykański sen” staramy się pogodzić jak największy luksus auta, które chcielibyśmy mieć z jego jak najkorzystniejszą ceną. Najbardziej znaną drogą do pogodzenia obu tych rzeczy jest sprowadzenie samochodu „zza oceanu” czyli z kraju, w którym, jak reklamują pośrednicy, ceny samochodów są diametralnie niższe i kuszą nas wizją zrobienia dobrego interesu.

Warto wiedzieć, że auto kupione w USA „na własną rękę” może stać się dla swojego szczęśliwego nabywcy „puszką Pandory”, z której w sposób niespodziewany wylatywać będą troski i kłopoty związane z jego użytkowaniem:

Na samym początku – tuż po przybyciu samochodu drogą morską – zaskoczy nas fakt pewnych braków.  W niewyjaśnionych okolicznościach zniknęło koło zapasowe, a opisane w ofercie sprzedaży dodatkowe elementy wyposażenia tak naprawdę nie istnieją. Do auta brakuje drugiego kompletu kluczy. Trudnym jest do logicznego wyjaśnienia, że w większości samochodów sprowadzanych z USA (99%) “w trakcie transportu” ginie zapasowy komplet kluczy. Sprawa ta, jak wiadomo jest kluczowa przy próbie ubezpieczenia zakupionego samochodu. Sytuacja ta zmusza nas po raz pierwszy do odwiedzenia autoryzowanej stacji obsługi, gdyż tylko tam można nabyć dodatkowy komplet kluczy. Zanim jednak tam dotrzemy wypróbowujemy nasz samochód na polskich drogach, żeby ocenić jego możliwości oraz w trosce o własne bezpieczeństwo. Podczas testów może okazać się, że usłyszymy podejrzane dźwięki wydobywające się z silnika lub układu zawieszenia, które z pewnością potwierdzą konieczność przeprowadzenia rutynowego przeglądu. W tej sytuacji możemy niestety nabyć pewności, że porównanie naszego samochodu z „puszką Pandory” nie było bezpodstawne.

Korzystając z doświadczeń wielu nabywców „sprowadzanych” samochodów, zobaczmy czego możemy się spodziewać po dokonaniu pierwszego przeglądu w autoryzowanej stacji serwisowej: [autentyczne przykłady z autoryzowanych stacji serwisowych w Polsce]

1.    Samochód jest powypadkowy, po powodzi, huraganie.  Zdjęcia zostały wyretuszowane, zresztą ze zdjęć nie można tego stwierdzić tak po prostu. Znany jest fakt, że po wypadku ktoś miał problem z ustawieniem geometrii kół więc (!) zespawał pęknięty wahacz.

2.    W naszym aucie nie ma książki gwarancyjnej, instrukcji obsługi itp.- nie możemy sprawdzić, jaki nalano olej, jakie przeprowadzano naprawy i przeglądy – nie wiemy nic – czekamy, aż coś się zacznie psuć lub podejmujemy kosztowny trud wymiany oleju i kluczowych podzespołów.

3.    Okazuje się, że samochód był naprawiany jak najniższym kosztem, przez laików, którzy zrobili wiele szkód sprawiając, że użytkowanie go jest niebezpieczne dla życia kierowcy i pasażerów. Przykład: brak poduszek powietrznych, których istnienie gwarantował pośrednik albo kontrolka ostrzegawcza poduszek podłączona została np.: pod immobilizer.

4.    Nasze amerykańskie auto ma, niezgodne z europejskimi standardami, symetryczne światła, niewłaściwe kierunkowskazy i światła pozycyjne, co zmusza nas do przerobienia instalacji elektrycznej, a to pociąga za sobą dodatkowe koszty.

5.    Inna jest również amerykańska charakterystyka układów hamulcowych, kierowniczych i zawieszenia w naszym samochodzie – mamy więc trudności w naprawie tych układów. Dodatkowo, automatyczna skrzynia biegów oraz inne podzespoły są znacznie delikatniejsze, ponieważ amerykańskie drogi i kultura jazdy nie wymagają od aut tak wiele jak w warunkach europejskich.

6.    W serwisie dowiemy się też, że opony w naszym aucie mają nieakceptowany w Europie współczynnik prędkości- za niski- więc musimy je natychmiast wymienić, aby uniknąć odebrania dowodu rejestracyjnego podczas rutynowej kontroli drogowej.

7.    Być może nasz samochód jest wyposażony bardziej ekskluzywnie, niż samochody, które możemy nabyć w kraju. Często jednak, gdy potrzebujemy naprawić któryś z elementów wyposażenia, okazuje się, że większość z nich jest trudnodostępna w Polsce i wymaga sprowadzenia z kraju pochodzenia naszego samochodu.

8.    Nasze nowe, wyprodukowane w USA, DVD nie czyta płyt europejskich. Mamy więc atrapę, która stawia nas przed wyborem pomiędzy kosztowną przeróbką, a użytkowaniem pirackich materiałów nie przeznaczonych na polski rynek.

9.    Znamy przypadki, gdy wiele elementów samochodu np.: chłodnica, pochodziły z zupełnie innego modelu, co zmuszało użytkownika do natychmiastowego zakupu oryginalnych części.

10. Warto być też przygotowanym na niespodzianki wynikające z umowy kupna samochodu. Auta sprowadzane z USA mają bowiem tak formułowane umowy, aby nabywca nie miał żadnych możliwości składania zażaleń na faktyczny stan techniczny samochodu, w stosunku do tego, co gwarantowano w ogłoszeniu. Wykluczone są z niej pojęcia rękojmi i gwarancji. Nawet jeżeli nasze auto posiada szczegółową amerykańską gwarancję producenta, musimy wiedzieć, że nie ma możliwości przeniesienia jej na rynek polski.

11. Podobnie trzeba mieć świadomość, że koszty ubezpieczenie auta sprowadzonego na własną rękę są dużo wyższe niż kompleksowe ubezpieczenia u autoryzowanego dealera.


Biorąc pod uwagę kupno samochodu bezpośrednio od amerykańskiego sprzedawcy musimy zdać sobie sprawę z faktu, od którego nie ma odwołania:
Samochody produkowane w USA na amerykański rynek, wymagają wielu kosztownych ingerencji, tak aby mogły być bez przeszkód użytkowane w Europie. Niestety użytkując nasz samochód na dużo trudniejszych niż amerykańskie drogach jesteśmy narażeni na szereg usterek i częste wizyty w autoryzowanych warsztatach samochodowych.

Problem pojawia się również wtedy, gdy w końcu, zawiedzeni zakupem, chcemy sprzedać nasze “wymarzone” auto. Potencjalny kupiec, chcąc mieć gwarancje, że kupuje auto w pełni sprawne, życzy sobie dokonać przeglądu. I wtedy dowiaduje się, jakiego samochodu o mały włos nie kupił, bo na pewno nie kupi! Będąc w sytuacji dużo korzystniejszej niż my w momencie kupna, sprawdzi on wszystkie te elementy samochodu i zada wszystkie pytania, których my nie mieliśmy możliwości zadać ufając sprzedawcy, którego tak naprawdę nie znaliśmy.

Jeśli nawet zdecydujemy się, nauczeni doświadczeniem, kupić kolejny samochód już w polskim salonie – może okazać się, że żaden autoryzowany dealer nie zechce, w ramach transakcji, wziąć w rozliczeniu, naszego sprowadzonego z USA auta, znając z doświadczenia wszystkie problemy jakie mogą być z nim związane.

Podsumowując ten szereg przykładów, przeanalizujmy bardzo dokładnie czy aby na pewno rewelacyjnie niskie ceny sprowadzanych z USA samochodów są niskie. Przeliczmy koszt koniecznych ingerencji i napraw. Oszacujmy ile czasu upłynie zanim będziemy mogli jeździć naszym „amerykańskim marzeniem”. A co chyba najważniejsze – zastanówmy się czy będzie to jazda w pełni bezpieczna.